Najniższe wynagrodzenie za umowę o pracę

Rząd kontynuuje cykl podwyżek najniższej stawki wynagrodzenia za pracę na pełny etat – przy umowie o pracę. Potwierdza tym samym, że nasza gospodarka tak nie do końca jest wolnorynkowa, tym samym nie sądzimy, by kiedykolwiek pracownicy zaczęli dbać sami o swoje wypłaty.

Póki co można spokojnie biadolić, że zarabia się „jedynie najniższą krajową”, nie pamiętając, że przez bodajże ostatnie 6 lat stawka ta niemalże się podwoiła. Jednocześnie nie trzeba się starać o wyższe wynagrodzenie, np. przez:

  • lepsze kwalifikacje
  • rozwój siebie, jako pracownika
  • lepszą wydajność
  • ewentualnie jakąś inną wartość oferowaną pracodawcy

Nie trzeba się starać, bo rząd i tak się postara za tę większość pracowników.

Wychodzi na to, że „czy się stoi, czy się leży, 1750 zł się należy” (bo tyle wynosi teraz najniższa krajowa).